Featured

8/Recenzje książek/custom

Magia zmienia - Ilona Andrews. Ciąg dalszy ulubionej serii

by 09:24

W tej części jeszcze bardziej zmierzamy w stronę nowej Kate – matki, narzeczonej, przyjaciółki, kobiety odpowiedzialnej za Atlantę. Zmienia się nie tylko magia, ale przede wszystkim nasza ulubiona wojowniczka.
Kate ponownie rusza na ratunek swoim przyjaciołom – tym razem jej umiejętności potrzebuje Eduardo, który został porwany. We wszystko wmieszana jest starożytna, potężna magia oraz George, która okazuje się być bliska Eduardo. Kate i Curran nie mogą zapomnieć o Gromadzie – całkowite oddzielenie nie jest do końca takie proste.
Relacja Kate i Currana, którą zawsze uwielbiałam, zrobiła się trochę przesłodzona. Ironiczne docinki, ich gra między „kocham cię” i „nienawidzę” zmieniła się na samo „kocham cię”. Przyznam, że brakuje mi chemii – wcześniej wystarczył jeden fragment ich rozmowy, i od razu dodawał smaczku całej książce. Teraz bohaterowie występują w duecie i jedyne, co Kate może zrobić na złość Curranowi, to walka w pojedynkę – były Władca Bestii został jej kompanem nie tylko w życiu, ale też w pracy. Nagle zrobiło się milusio i przytulaśnie, Kate przekonuje, jak bardzo kocha Currana – i to jest okej. Z tego względu, że oboje dorośli do czegoś więcej, są odpowiedzialni i troszczą się o siebie. Z drugiej strony podświadomie wciąż tęsknię za ich dawną relacją – wybuchową, nieprzewidywalną i przez to fascynującą.
Okazało się, że najlepszym wątkiem w tej części jest ojciec Kate. Reszta jest nieco przewidywalna. Brakuje akcji i wybuchów emocji, które możecie znaleźć w poprzednich tomach. Jednak Roland to postać, która nagle się pojawia i nie mamy zielonego pojęcia, jak się zachowa. Idealny czarny charakter, w którym można się zakochać. Jest miły, niemal kochany, mądry, aż nagle wbija szpilę. Przez to dodaje książce dynamiki, bez postaci Rolanda byłby to niestety schemat.
Czuć w powietrzu, że zmierzamy do końca serii – życie bohaterów powoli się stabilizuje, mają plany na przyszłość, a wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Pozostaje potężny ojciec do pokonania – zaczynam się jednak zastanawiać, czym zaskoczą nas pisarze i czy na pewno dojdzie do wielkiego starcia. A może Kate zrobi to podstępem?
Muszę się przyznać, że wyjątkowo długo czytałam ten tom – utknęłam na początku i dopiero później wróciłam do książki. „Magia zmienia” rozkręciła się gdzieś w połowie. Jest to o wiele spokojniejsza część od reszty tomów – może to wstęp do czegoś większego, czegoś, co wywoła „łał” w kolejnych pozycjach? Oby!
Dla fanów to oczywiście książka obowiązkowa. Kate Daniels znalazła się w gronie moich ulubionych bohaterek, a sama seria stała się jedną z ukochanych. Zmierzamy do końca i zaczynam się zastanawiać: co dalej? Dlatego apeluję do Fabryki Słów – proszę, wydajcie inne książki duetu pisarskiego Ilona Andrews! A Ty, drogi Czytelniku, jeśli dotarłeś tu przypadkiem, to czym prędzej odsyłam Cię do pierwszego tomu!
Recenzję znajdziecie także na portalu 

A kto jeszcze nie czytał mojego wywiadu z duetem pisarskim Ilona Andrews, to zapraszam na Lubimy Czytać! 

Co czytać podczas pandemii? #CZYTAMWDOMU

by 16:10


Mamy pandemię. To każdy już wie. Nawet Jared Leto, który medytował na pustyni. Coś, o czym czytałam w książce „Pandemia” A.G. Riddle, której recenzję znajdziecie na blogu. Chwilę musiałam to przetrawić i sobie uświadomić. Serio, nasze pokolenie przeżyje pandemię? Później pomyślałam, trzeba koniecznie poszukać ratunku w literaturze. Dobra książka najlepiej poprawia humor. I to jeszcze taka, w której bohaterowie mają jeszcze bardziej przesrane niż my. A do tego, wychodzą z tego… no prawie cało.

1. Marsjanin, Andy Weir
Jeśli już mieć przerąbane, to chociaż na własnym, znanym terytorium. Niekoniecznie na Marsie. Niestety Mark Watney zostaje dosłownie uwięziony na Czerwonej Planecie. Mark został bez zapasów powietrza, żywności I bez łączności z Ziemią. Jest też ranny. Ale czy się poddaje? Oj, na pewno nie!
„Zgaduję, że możecie to nazwać porażką, ale ja wolę termin nabywanie doświadczenia.”

„Najgorszą częścią wyprawy po Pathfindera było zamknięcie w łaziku. Musiałem mieszkać w ciasnej przestrzeni, pełnej śmieci i śmierdzącej zapachami ciała. Zupełnie jak na studiach.”

2. Cykl Harry Potter – J.K. Rowling
Tak, możecie się śmiać. Ale czy nie ma lepszego czasu na powrót do czytania wszystkich tomów „Harrye’go Pottera” niż przymusowy pobyt w domu? Lepszych warunków nie będziecie mieć nigdy. Ja na pewno skorzystam. Harry, skarbie. Wracam!
„Nie żałuj umarłych, Harry, żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości.”

„Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe.”

„Uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeżeli pamięta się, żeby zapalić światło.”
3. Cykl Kate Daniels – Ilona Andrews
Kto najlepiej radzi sobie z przeciwnościami losu? Oczywiście, że Kate. Pokonała nawet wściekłego Władcę Bestii. Pokonać to za mało powiedziane. Ona sprawiła, że wielki straszny lew patrzy na nią oczami kota ze Shreka. W skrócie, co książka to jedna, wielka katastrofa spada na naszą Kate, a ona wstaje, otrzepuje się i … walczy dalej.
Bardzo fajna, luźna i zabawna seria książek urban fantasty. Niesamowicie wciągają, zarażają świetnym poczuciem humoru. Polecam na lekką lekturę.
„- Kici, kici? - spytał niski, męski głos.

- Rzeczywiście - odparłam - Zaskoczyłeś mnie trochę i przyszłam nieprzygotowana. Następnym razem przyniosę trochę śmietanki i jakieś kocie zabawki.

- Jaka kobieta pozdrawia Władcę Bestii słowami: Tutaj, koteczku, chodź do mnie, kici, kici, kici?”

„Czy mogłabyś powtórzyć? Przegapiłem tę część, która miała zrobić na mnie wrażenie.”
4. Przepaść czasu – Jeanette Winterson
Moimi mili, koniec żartów. Chcę Wam polecić poważną literaturę. Tak naprawdę, „Przepaść czasu” to jedna z moich ulubionych książek – powieść, która po przeczytaniu jeszcze długi czas siedziała mi głowie. Książka uczestnicy w „Projekcie Szekspir” – czyli cyklu książek różnych autorów inspirowanych konkretnymi dziełami Szekspira (bardzo polecam dla fanów dramaturga).
W tej historii wszystko idzie nie pomyśli bohaterów – to jeden wielki… dramat. Ich losy splatają się ze sobą, upadają i się podnoszą. Ciekawi bohaterowie, genialny język, niemal poetycki, ale zarazem prosty i trafiający w samo sedno. Mocna i pełna emocji.
"Znak czasów. Ale czasy mają tak wiele znaków, że gdybyśmy odczytali je wszystkie, pękłoby nam serce.”

„Czasami nie ma znaczenia, że przed tym czasem był jakiś inny czas. Czasami nie ma znaczenia, że jest noc czy dzień albo teraz czy wtedy. Czasami wystarczy to, gdzie jesteś teraz. Nie znaczy to, że czas się zatrzymuje albo nie zaczął biec. Czas jest tutaj. Ty tu jesteś. W tej uchwyconej chwili otwierającej się na całe życie.”
5. Houston, mamy problem! – Katarzyna Grochola
Cała nasza planeta woła – Houston, mamy problem! No komu cały świat wali się na głowę, jeśli nie cudnemu Jeremiaszowi z książki Katarzyny Grocholi? Bardzo lubię tę powieść. Jest ciepła, z przymrużeniem oka, sympatyczna i zabawna. Jeremiasz to pechowiec z ironicznym podejściem do życia. Oraz do kobiet, które ani trochę go nie oszczędzają.
„Teraz dopiero sobie przypominam, jaka jest najlepsza odpowiedź, kiedy kobieta pyta, czy dobrze w czymś wygląda. (...) A mianowicie na pytanie: jak wyglądam?- odpowiada się: szczupło.

I w ogóle się z nimi nie wchodzi w dyskusję.”

„Kobieta jak nie ma jakiegoś zmartwienia, to znaczy że umarła.”

„My jesteśmy narodem skomplikowanym. Nie da się tego wyjaśnić. Komplikujemy wszystko i to jest nasza cecha narodowa. U nas nawet jedna prosta się parę razy krzyżuje.

Z sobą samą.”
6. Bridget Jones – Helen Fielding
Stara, dobra Bridget. Niech podniesie rękę każdy, kto teraz trochę wygląda jak Bridget:

Taki pech! Tyle wpadek! Żartów z Bridget! Całość podszyta jest cudownym poczuciem humoru oraz czymś, co jest nam bliskie – nie ma tutaj odpicowanej bohaterki, tylko trochę śmieszna, z lekką nadwagą i szopą na głowie kobietą w średnim wieku, która wciąż szuka miłości. Na poprawę humoru – idealna!
„Mogę oficjalnie potwierdzić, że w dzisiejszych czasach kluczem do serca mężczyzny nie jest uroda, kuchnia, seks czy dobry charakter, tylko umiejętność sprawiania wrażenia, że nie jesteś nim zainteresowana.”

„Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem - mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pach, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku te wszystkie zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni, aby się całkiem zapuścić.”

7. Zaklęci w czasie - Audrey Niffenegger
I na odmianę od lekkich książek, chcę polecić Wam moją klasykę – „Zaklęci w czasie” to historia pełna refleksji, podróży w czasie, wielkiej miłości i przeciwności losu. Uwielbiam do niej wracać i chyba mam do niej sentyment. Książkę możecie znać także pod tytułem „Żona podróżnika w czasie”.
Bohater tej książki cały czas walczy, a nie jest to sprawiedliwa walka. Końcówka miażdży. Dużo emocji – jedno Wam powiem, przeczytajcie!
„Kiedy umrę, przestań czekać i poczuj się wolna. Uwolnij się ode mnie – schowaj mnie głęboko w sercu i zacznij żyć. Kochaj świat i siebie, płyń przez życie, jakby nie stawiało Ci żadnego oporu, jakby świat był Twoim naturalnym żywiołem. Przy mnie żyłaś jak w zawieszeniu.”

„Wypijam łyk kawy i próbuję poczuć odwrócony czas; próbuję wymazać różnicę między teraz a wtedy. Trzymają mnie tutaj tylko wspomnienia. Czasie, pozwól mi zniknąć. A wtedy to, co oddzielamy naszą obecnością, znów zleje się w jedno.”
 8. Stephanie Plum - Janet Evanovich
Cały czas pod górkę. Wylatuję z pracy, muszę jeździć rzęchem mojej babci, bo windykator zajmuje ci samochód, musisz złapać swojego byłego, które cię wykorzystał, a ty przez przypadek przejechałaś go autem (naprawdę przez przypadek!). Stephanie Plum nie ma lekko. W poszukiwaniu pracy, łapie fuchę jako łowca nagród, a dokładnie bandziorów. I nie idzie jej najlepiej.
Uwielbiam Stephanie! To typ bohaterki, która doprowadza mnie ze śmiechu do łez. Świetna seria na poprawę humoru, dużo przygód, kryminalnych zagadek i trochę romansu.
 "Są tacy mężczyźni, którzy pojawiają się w życiu kobiety, by je dokumentnie spieprzyć na zawsze."
 9. Piata fala – Rick Yancey
Panowie, spokojnie. Mam też coś dla Was. Iście kosmiczną serię Ricka Yanceya. Trochę postapokaliptycznego klimatu, ale nie takiego, który całkowicie nas zdołuje. Trochę fantastyki. I walki o przetrwanie oczywiście.
Bardzo dobrze napisane książki z ciekawym wątkiem – co by było, gdyby zaatakowali nas kosmici?
Ta, teraz każdy ironicznie mruczy pod numer – jeszcze tego nam kurna trzeba.
„To ja jestem ludzkością. Samolubną, upartą, sentymentalną, dziecinną i próżną. To ja jestem ludzkością. Cyniczną, naiwną, dobrą, okrutną, jednocześnie miękką jak puch i twardą jak najtęższa stal.”
10. Wiedźmin – Andrzeja Sapkowskiego
Hmm… Co by tu jeszcze?
No, Geralt ! Kto jeszcze nie czytał Wiedźmina, ma teraz idealny czas na nadrobienie lektury. Serial serialem, ale prawdziwi fani wcześniej czytali książki. Nie, żebym się przemądrzała. Może trochę.
 – Na moim sihillu – warknął Zoltan, obnażając miecz – wyryte jest starodawnymi krasnoludzkimi runami prastare krasnoludzkie zaklęcie. Niech no jeno który ghul zbliży się na długość klingi, popamięta mnie. O, popatrzcie.

– Ha – zaciekawił się Jaskier, który właśnie zbliżył się do nich. – Więc to są te słynne tajne runy krasnoludów? Co głosi ten napis?

– „Na pohybel skurwysynom!”
Na dziś to wszystko. Jeśli seria Wam się spodoba, to pewnie dodam kolejne polecanki na czas domowej apokalipsy.
Kochani, trzymajcie się zdrowo!
Gaba

Gdyby ocean nosił twoje imię - Tahereh Mafi. Nowa powieść autorki "Dotyk Julii"

by 07:48
Z dystopii do szkolnej rzeczywistości. Tahereh Mafi to pisarka znana dzięki serii „Dotyk Julii” – której jestem wielką fanką. Mafi tym razem zmienia tło swojej powieści o 360 stopni i przenosi nas do szkoły oraz życia Shirin, szesnastoletniej muzułmanki. Dlatego tę książkę można nazwać autentyczną? Dlaczego warto ją przeczytać, mając pod ręką paczkę chusteczek? Tahereh Mafi jest amerykańską pisarką pochodzenia irańsko-amerykańskiego. I mam wrażenie, że pewne swoje obserwacje i doświadczenia przeniosła na kartki swojej powieści.
Shirin wiedzie z pozoru normalne życie. Chodzi do szkoły, ma kochających rodziców, brata i swoje pasje, jak taniec. Jednak codziennie spotyka się z gestami nienawiści, poniżenia czy nawet fizycznymi atakami. A wszystko przez to, że nosi chustę. Hidżab jest jej osobistym wyborem, który nie podoba się społeczeństwu. Męczą ją upokorzenia i spojrzenia pełne pogardy. Ma dosyć ludzi i jest nimi rozczarowana. To inteligentna dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się z bezmyślnością rówieśników i wszechobecnym rasizmem. Nagle na swojej drodze spotyka jego – Ocean James to pierwsza osoba, która zauważa w niej człowieka. Jest cierpliwy, czuły i chce ją naprawdę poznać. I jak tu się w nim nie zakochać? To będzie trudne zadanie dla Shirin.
Mafi w swojej książce za tło bierze szkołę, ale ważny jest tutaj kontekst – akcja książki rozgrywa się po atakach terrorystycznych na World Trade Center. Naszą bohaterką jest dziewczyna muzułmańskiego pochodzenia, która urodziła się w Ameryce. Jednak nikogo to nie obchodzi. Każdy zwraca uwagę na jej chustę, inne imię i tradycje. Shirin staje się wrogiem i sama także nie stara się nawiązywać z nikim kontaktu – wychodząc z założenia, że wszyscy ludzie są źli. To bardzo błyskotliwa i zarazem pełna cynizmu narratorka. Ocean zmienia jej podejście do siebie i tego, jak jest odbierana. Jej strategia chowania się w swojej grubej skorupie i niezwracania uwagi na innych – powoli zaczyna się zmieniać.
Mafi doskonale potrafi budować emocje i kształtować ciekawe postaci kobiece. Czytając kolejną książkę autorki, zauważam pewne podobieństwo – jej bohaterki dojrzewają, najpierw bezbronne, samotne i nastawione wrogo do społeczeństwa, które stosowało wobec nich przemoc słowną i fizyczną. Następnie się zmieniają w dorosłe kobiety, zaczynające odróżniać dobro od zła, dostrzegające to, że są ludzie warci pokochania. Podoba mi się, że pisarka ukazuje nam złożone, pełne uczuć, żalu, ale też nadziei bohaterki, które wywołują szereg emocji – od płaczu, po uśmiech oraz skłaniają do przemyśleń i zadawania pytań.
Czy jesteśmy obojętni? Każdy film (bo częściej jednak w tym wątku stawiałam na kino) mną poruszył, jednak zawsze opowiadał o skrajnych przypadkach kobiet z krajów muzułmańskich. Tutaj mamy opisane zwykłe życie, które często pozostaje gdzieś z boku. Tylko że w tych codziennych przykrościach, okropnych słowach i spojrzeniach kryje się wiele bólu oraz żalu. Czytałam tę książkę i wycisnęła one ze mnie sporo łez, bo w tak wielu sytuacjach było mi przykro z powodu tego, co przeżyła bohaterka, że naprawdę – przygotujcie się na ogrom emocji.
Powstaje teraz wiele filmów i książek, które mają uświadomić nam, jak bardzo rasizm jest zły i krzywdzący. I to w każdej postaci. Pozycje typu „Nienawiść, którą dajesz” Angie Thomas , „Miasto gniewu” Ryana Gattisa czy miniserial na Netflixie „Jak nas widzą” coraz częścią próbują nam to zobrazować. Mafi chce to przekazać prostą formą, książką młodzieżową, która prawdopodobnie trafi do wielu młodych kobiet.

„Gdyby ocean nosił twoje imię” nie jest pozycją komercyjną, nie znajdziecie w niej oklepanych schematów, głupiutkich bohaterek czy bajkowych romansów. Powieść przyciąga już samym nazwiskiem autorki – i nie będziecie rozczarowani. To książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, swoim autentyzmem, dojrzałością i tym ile emocji przekazuje. Stałam się fanką Shirin i mam nadzieję, że Mafi będzie dalej nas zaskakiwać swoimi pomysłami na bohaterki. Szanuję dosyć nietypowe zakończenie i mam wrażenie, że niewielu autorów pokusiłoby się o taki finał. Całkiem zwyczajny, ale powtarzam po raz kolejny – autentyczny. I taka jest ta powieść, mocno prawdziwa.
Ocena: 4,5/5
Recenzję możecie przeczytać także w portalu:
Gabriela Rutana & Sylwia Czekańska. Obsługiwane przez usługę Blogger.